Czarny Kot w swoim sklepie wykorzystuje technologię plików cookies, jednocześnie nie zbierając w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem tych zawartych w owych plikach (tzw. „ciasteczkach”). Szczegóły zostały opisane w naszej polityce prywatności

zamknij

Kleszcze u kotów – jakie choroby przenoszą, jak z nimi walczyć?

Kleszcze u kotów – jakie choroby przenoszą, jak z nimi walczyć?

Wiosna to dla wielu najpiękniejsza pora roku. Rzeczywiście, możemy wówczas obserwować wiele uroczych zjawisk, niezwykle miłych dla oczu. A wszystko wiąże się z tym, że przyroda budzi do życia z zimowego snu. Na drzewach pojawiają się zielone, lekko szeleszczące liście, ziemia nabiera barw dzięki rozkwitającym kwiatom, zwierzęta znów wyściubiają swoje nosy, dzioby i ogonki na świat, wydając przy tym radosne odgłosy. Niestety, wiosenny czas to także okres, gdy ujawniają się kleszcze, mogące być nosicielami straszliwych chorób. Gdy tylko temperatura powietrza nieco się podnosi, ci podstępni, bezwzględni krwiopijcy rozpoczynają polowanie na swoje ofiary.

Gdzie można spotkać kleszcze?

Kleszcze to stworzenia pasożytnicze, żerujące na większości zwierząt, które mają okazję napotkać na zamieszkiwanych przez siebie terenach: krowach, sarnach, koniach, jeleniach, myszach, gołębiach, lisach, psach czy też, niestety, kotach. Insekty te najczęściej można spotkać w lasach, na łąkach i w parkach. Oprócz tego kleszcze mogą pojawiać się też w innych miejscach, porośniętych przez bujną (oczywiście to kwestia dość względna – chodzi przede wszystkim o ilość większą, niż na „zielonym” skwerku przed centrum handlowym, z równiutko skoszonym trawnikiem i kilkoma czy kilkunastoma młodymi drzewkami) roślinność.

kleszcz

Kleszcze to małe, podstępne insekty, na które trzeba szczególnie uważać

Kleszcze, wbrew obiegowej opinii, wcale nie atakują potencjalnego żywiciela poprzez zeskakiwanie na niego z drzewa niczym puma. Najczęściej udaje im się znaleźć swoje ofiary, gdy przechadzają się one wśród wysokich traw czy zarośli (na wysokości maksymalnie ok. 100-150 cm), pocierając się o nie futrem, piórami czy też ubraniem. Wówczas pasożyt przechodzi na ofiarę, po czym rozpoczyna poszukiwania najdogodniejszego miejsca do żerowania. Kleszcz wybiera miejsca o jak najcieńszej skórze, pozwalającej na łatwy dostęp do naczyń krwionośnych. W przypadku kotów najczęściej są to okolice pyszczka, uszu, szyi, brzuch oraz pachwiny. Gdy insekt zdecyduje się wreszcie na wgryzienie się w skórę, nasz kot w ogóle tego nie poczuje. Dlaczego? Ponieważ kleszcz przy ugryzieniu wstrzykuje do krwi żywiciela substancję znieczulającą i opóźniającą pojawienie się stanu zapalnego.

Dlaczego kleszcze są takie niebezpieczne dla kotów?

Samo żerowanie na kociej krwi nie stwarza jeszcze żadnego poważniejszego niebezpieczeństwa. Kleszcz wypija zaledwie promil tego, co znajduje się w układzie krwionośnym swojego żywiciela. Nie ma więc obaw żadnych związanych z tym, że kotu zacznie brakować krwi. Dużo gorsze konsekwencje dotyczą tego, czym kleszcz może zarazić swoją ofiarę.

Borelioza

Do najbardziej znanych i wzbudzających największy lęk chorób, przenoszonych przez kleszcze, należy borelioza, mogąca wywoływać negatywne zmiany w tkankach serca, mózgu oraz stawów. Początki choroby nie objawiają się w jakiś spektakularny sposób, przez co mogą zostać zbagatelizowane i nierozpoznane: pojawia się wówczas wysoka gorączka, spadek apetytu, ogólne osłabienie i apatia. Dodajmy, że w wielu przypadkach wspomnianych objawów w ogóle nie ma – wówczas jedynie specjalistyczne badanie może wykryć chorobę u naszego zwierzaka.

Na szczęście w przypadku kotów borelioza pojawia się bardzo rzadko (co nie znaczy oczywiście, że możemy ją bagatelizować). Aby doszło do zakażenia, kleszcz musi przebywać na mruczku przez jakiś czas – nie występuje ono natychmiast po ugryzieniu. Różne badania różnie określają okres potrzebny na aktywację choroby, ale w uśrednieniu wnosi on 24-48 h – dopiero po jego upływie bakterie przenoszone przez kleszcza są w stanie dotrzeć do układu krwionośnego kota. W przypadku domowego pieszczocha to wystarczająca ilość czasu, by zlokalizować insekta i zakończyć jego "stołowanie się" na naszym pupilu. Trzeba być jednak bardzo ostrożnym przy usuwaniu intruza – nieprawidłowe postępowanie może spowodować, że kleszcz zwymiotuje do krwiobiegu kota zawartość swojego żołądka, a wraz z nią znajdujące się tam bakterie odpowiedzialne za boreliozę.

Babeszjoza

Babeszjoza to choroba wywoływana przez pierwotniaka Bebesia spp, przebywającego w ślinie kleszczy. Bebesia podczas żerowania kleszcza na kocie uaktywnia się i zaczyna dojrzewać. Proces ten trwa ok. 48 h – po jego zakończeniu pierwotniak jest w pełni aktywny i może przedostać się do układu krwionośnego mruczka. Gdy już się tam znajdzie, zaczyna proces rozmnażania, w którego trakcie następuje stopniowy rozpad czerwonych krwinek (są potrzebne pierwotniakowi do zwiększania swojej populacji).

U zarażonego kota można zaobserwować senność i apatię, pogorszenie stanu futra, brak apetytu, biegunki, wymioty czy żółtaczkę. Nie jest to jednak regułą – u niektórych mruczków objawy te mogą w ogóle nie występować, a choroba może ujawnić się dopiero jakiś czas po zarażeniu, gdy będzie już w bardziej zaawansowanym stadium rozwoju. Brak leczenia może prowadzić do silnej anemii, uszkodzenia wątroby i nerek, zaburzeń układu nerwowego oraz niewydolności układu krążenia i oddechowego.

W naszym kraju do zarażenia kota babeszjozą dochodzi, na szczęście, bardzo rzadko (a przynajmniej tak twierdzą weterynarze), jednak lepiej mieć się na baczności. Rozpoznanie choroby jest bardzo trudne i możliwe jedynie poprzez specjalistyczne badania.

Anaplazmoza

Anaplazmoza u kota (i nie tylko u niego – choroba atakuje także inne zwierzęta: psy, krowy, konie czy też lisy) może zostać wywołana przez jeden z dwóch mikroorganizmów należących do riketsji (dla dociekliwych – definicja riktsji), przenoszonych przez kleszcze. Podobnie, jak w przypadku boreliozy czy babeszjozy, zarażenie anaplazmozą następuje nie od razu po ukąszeniu, a po okresie 24-48 godzin. Daje to nam czas na szybką reakcję i usunięcie kleszcza.

Anaplazmoza objawia się gorączką, apatią, brakiem apetytu, wymiotami. Objawy są podobne zarówno do pozostałych chorób odkleszczowych, jak i do wielu rozmaitych infekcji. Mocno utrudnia to rozpoznanie anaplazmozy, dlatego też jedyną skuteczną metodą diagnozy są badania krwi. Jeśli nie zostanie wykryta na czas i będzie długotrwale atakować koci organizm, może doprowadzić do poważnych uszkodzeń w szpiku kostnym.

Kleszcze u kota – jak zapobiegać?

Na rynku istnieje spora liczba preparatów przeciwkleszczowych dla zwierząt, dostępnych w formie obroży lub kropelek, którymi skrapla się sierść. Jeśli zdecydujemy się na zakup któregoś z nich, to przed jego użyciem...kilka razy upewnijmy się, że jest przeznaczony dla mruczków – w przeciwnym wypadku może dojść do tragedii, ze śmiercią naszego pupila włącznie. Szczególnie niebezpieczne dla kotów są środki przeciwkleszczowe dla psów, zawierające perytroidy – środki owadobójcze nieszkodliwe dla psów, ale za to bardzo toksyczne dla mruczków i mogące wywoływać u nich drgawki, utratę świadomości i inne poważne dolegliwości neurologiczne.

Jeśli nasz wąsaty przyjaciel należy do grupy kotów wychodzących, to po każdym jego powrocie do domu powinniśmy dokonywać dokładnej kontroli futra. Oczywiście kot może być niezbyt skory do współpracy w tym zakresie, jednak musimy pamiętać, że to dla niego bardzo ważne. Kontrolę można połączyć z dokładnym wygłaskaniem i wydrapaniem naszego pieszczocha w ulubionych miejscach – istnieje wówczas szansa, że po pewnym czasie mruczek przyzwyczai się do takiego rytuału i nie będzie stawiał żadnego oporu. Sprawdzajmy przede wszystkim te miejsca na ciele naszego pupila, w których najchętniej bytują kleszcze: okolice pyszczka, uszu, szyi, brzuszek oraz pachwiny. Jeśli uda nam się zlokalizować insekta, należy go jak najszybciej usunąć, oczywiście przy zachowaniu dużej ostrożności – jeśli usuniemy go tylko częściowo, może on zwymiotować do krwi kota, przekazując mu szkodliwe mikroby. Podobnie może zakończyć się smarowanie kleszcza tłuszczem czy też alkoholem, dlatego też pod żadnym pozorem nie wolno tego robić.

Jak usunąć kleszcza z kota

Niektórzy polecają usuwanie kota za pomocą pęsety, jednak wymaga to wprawy i wyczucia. Dużo łatwiejszym sposobem, który my sami stosujemy na naszym Czarnym Kocie, jest skorzystanie ze specjalnego lassa do usuwania kleszczy.

Lasso wyglądem przypomina długopis - przyciskając przycisk na jednym z jego końców, wysuwamy pętelkę z żyłki. Ową pętelkę należy umieścić wokół kleszcza, jak najbliżej skóry kota, a następnie zaciskać ją coraz bardziej i bardziej, aż uda nam się objąć kleszcza w całości. Gdy już dotarliśmy do tego momentu, wystarczy zdecydowanym ruchem przekręcić lassem, a następnie wyjąć kleszcza. Cała procedura jest bardzo prosta, a zarazem skuteczna – udało nam się w ten sposób usunąć już niezliczone ilości kleszczy. Tylko w jednym przypadku nasza próba zakończyła się jedynie częściowym wyjęciem kleszcza. Uprzedzając – Czarnemu Kotu nic się nie stało. Nieudana próba wynikała z tego, że kleszcz, którego chcieliśmy usunąć, musiał żerować krótko, gdyż był jeszcze bardzo niewielkich rozmiarów, przez co pojawił się problem z prawidłowym uwięzieniem go w pętelce lassa. I to chyba jedyna wada tego produktu – nieszczególnie nadaje się do usuwania kleszczy o mikroskopijnych rozmiarach. Jednak w każdym innym wypadku radzi sobie doskonale, nie wymagając od użytkownika szczególnych umiejętności czy wiedzy – z tego powodu powinien to być jeden z tych drobiazgów, które znajdują się każdego w domu kociego opiekuna.

Źródło zdjęć: