Czarny Kot w swoim sklepie wykorzystuje technologię plików cookies, jednocześnie nie zbierając w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem tych zawartych w owych plikach (tzw. „ciasteczkach”). Szczegóły zostały opisane w naszej polityce prywatności

zamknij

Beerus – Koty w popkulturze #1

Beerus – Koty w popkulturze #1

Koty w japońskiej kulturze zajmują miejsce szczególne – dość wspomnieć choćby o znanych na całym świecie figurkach maneki-neko, przedstawiających charakterystycznego kota z podniesioną łapką. To jednak materiał na o wiele dłuższą opowieść, którą teraz zajmować się nie będziemy. Nie porzucimy jednak Kraju Kwitnącej Wiśni, a wręcz przeciwnie – pozostaniemy tutaj, zajmując się historią pewnego wyjątkowo interesującego kota, pochodzącego właśnie z tych rejonów. Kota, którego imię budzi ogromną trwogę i szacunek w całym kosmosie.

Beerus, o którym będzie mowa, jest bogiem zniszczenia. Żyje i „opiekuje się” 7. Wszechświatem, wykorzystując swe niszczycielskie moce do utrzymywania równowagi między tworzeniem a destrukcją... No dobrze, ale zapewne wielu zapyta – czym jest ów 7. Wszechświat? Spieszymy z wyjaśnieniem – to główne miejsce wszystkich wydarzeń, które możemy oglądać w anime i mandze z serii Dragon Ball, znanym wielu osobom w naszym kraju. Pochodzą stąd takie postacie jak Son Goku, Vegeta, Piccolo, Frieza, Trunks czy Majin Buu, a także wiele, wiele innych. O ile jednak samo uniwersum ma na karku już kilkadziesiąt lat, to Beerus towarzyszy nam od całkiem niedawna, a dokładniej o roku 2013, kiedy to miała miejsce premiera 14. filmu kinowego, zatytułowanego „Dragon Ball Z: Kami to kami” (czyli „Bóg i bóg”), który jest znany także pod tytułem „Dragon Ball Z: Battle of Gods” (czyli „Bitwa bogów”). Mała ciekawostaka dla dociekliwych - Beerus był wspomniany (choć nie z imienia, a jedynie jako „bóg zniszczenia”) już wcześniej, w jednym z odcinków serii „Dragon Ball Z”, jednak była to jedynie jednorazowa wzmianka, nie zaś pełnowymiarowa obecność w „obsadzie”.

Film rozpoczyna się sceną, w której Beerus budzi się z dość krótkiej (jak na jego standardy), 39-letniej drzemki. Przyczyną pobudki była wizja Boskiego Super Saiyanina, mającego posiadać ogromną moc, porównywalną z tą, którą dysponował sam bóg zniszczenia. Zaintrygowany tym Beerus postanowił za wszelką cenę odszukać ową istotę, mogącą dostarczyć mu potencjalnej rozrywki. Dla zaskoczonych tym małe objaśnienie – Beerus był najpotężniejszą istotą (nie licząc Whisa, jego mentora i opiekuna) w 7. Wszechświecie i bardzo cierpiał na brak godnego siebie przeciwnika, z którym mógłby stoczyć angażującą walkę. Wizja zapowiadała, że tym razem będzie inaczej, toteż nasz bohater czym prędzej wyruszył na poszukiwania.

beerus wstający po drzemce

Jak przystało na kota, Beerus niechętnie podnosi się ze swojego legowiska.

Nie będziemy w tym miejscu szczegółowo opisywać dalszych losów Beerusa – kto będzie nimi zainteresowany, z pewnością sam chętnie zapozna się z jego historią. Dość rzec, że ów poszukiwany Boski Super Saiyanin został odnaleziony – był nim nie kto inny, jak główny bohater sagi Dragon Ball, Son Goku. Stoczył on z bogiem zniszczenia długą i wyczerpującą walkę, w której został pokonany. Stawiał zaciekły opór, ale jego siła nie mogła równać się z mocą boga zniszczenia. Stawką pojedynku było zniszczenie lub ocalenie Ziemi, dlatego też, gdy Son Goku przegrał, Beerus przygotowywał się do wysadzenia całej planety w powietrze. Wtedy jednak nagle dała o sobie znać jego nieprzewidywalna, kocia natura – w decydującym, kluczowym momencie bóg zniszczenia po prostu zasnął. Być może był niezwykle wyczerpany pojedynkiem (tak Whis tłumaczył pozostałym bohaterom fakt zaśnięcia), a być może chciał, nie przyznając się do tego wprost, oszczędzić Ziemian i ziemską kuchnię, czyli najcenniejszą i najsmaczniejszą rzecz, którą odkrył on wraz z Whisem w trakcie swoich poszukiwań. Zmęczony Beerus wrócił do siebie, jednak regularnie pojawiał się na Ziemi, delektując się coraz to nowymi smakołykami. Z czasem między nim, a Son Goku i pozostałymi bohaterami wywiązało się coś na kształt przyjaźni, choć bóg zniszczenia nigdy nie pozwolił zapomnieć, kim jest „z zawodu”.

lord beerus jedzący pizzę

Bóg zniszczenia bardzo zasmakował w ziemskim jedzeniu.

Imię Beerusa, podobnie jak imiona wielu innych postaci i bóstw z uniwersum Dragon Balla, ma pochodzenie spożywcze – to nieco zniekształcona wersja angielskiego wyrazu „beer”, oznaczającego „piwo”. Beerus z wyglądu przypomina fioletowego, humanoidalnego kota. Akira Toriyama, twórca sagi Dragon Ball, projektując postać boga zniszczenia (który początkowo miał być nie koto- a jaszczuropodobny), dość mocno inspirował się wierzeniami starożytnych Egipcjan, w których kot zajmował szczególne, specjalne miejsce. Dodatkowym czynnikiem, mającym wpływ na ostatecznie zrealizowanie koncepcji połączenia bóstwa z kotem, była pewne wydarzenie z życia Toriyamy. Otóż jeden z jego wąsatych przyjaciół, Debo (będący przedstawicielem rasy cornish rex), zdołał pokonać i wyzdrowieć z teoretycznie nieuleczalnej kociej choroby, Gdy dowiedział się o tym opiekujący się nim weterynarz, stwierdził, że zwierzak z całą pewnością musi być kimś w rodzaju kociego boga. Podchwycił to twórca i przeniósł do swojego dzieła, dodatkowo wyposażając postać boga zniszczenia w twarz i uszy o kształtach takich, jak rzeczony cornish rex.

cornish rex

Oto Cornish Rex – czy widać podobieństwo między nim a Beerusem?

Beerus jest, jak przystało na kota, dostojny i raczej opanowany, choć oczywiście zdarzają mu się momenty, gdy porzuca przywdzianą „maskę” boskości i zachowuje się tak, jak zwykli śmiertelnicy. Potrafi przyznać się do popełnionych błędów (choć idzie mu to bardzo opornie), jest nieco leniwy, zdarza mu się być głównym punktem rozmaitych sytuacji komicznych (jak przystało na istotę, która jest dość mocno „kocia”). Najczęściej jednak owo porzucenie boskości przytrafia mu się wówczas, gdy próbowana przez niego potrawa bardzo przypadnie mu do gustu – wówczas okrzykom zachwytu, głośnym siorbnięciom i wydatnym mlaskom nie ma końca. Po zakończonym posiłku bóg zniszczenia uwielbia odpocząć, podobnie jak wiele mruczków, które po zjedzeniu ulubionego dania często mają już tylko tyle sił, bo doczołgać do swojego legowiska i wygodnie się w nim ułożyć (znamy to z własnego doświadczenia – wystarczy, że nasz Czarny Kot dostanie do zjedzenia swoje ulubione mięso z kurczaka, a jego miseczka, choćby nie wiadomo, jak zapełniona, jest opróżniana w trybie natychmiastowym, natomiast rzeczony futrzak jest od tego momentu „wyłączony” na kilka najbliższych godzin).

Oczywiście niech wszelkie bóstwa mają w opiece tego, kto przeszkodziłby Beerusowi w posiłku lub w odpoczynku – wówczas objawia on swoją prawdziwą, niszczycielską moc, przed którą nikt nie jest się w stanie obronić (swoją drogą – czy Wasze koty nie zachowują się podobnie?). Na szczęście takie sytuacje zdarzały się rzadko, a odkąd między Son Goku i jego przyjaciółmi a bogiem zniszczenia zawiązała się nić przyjaźni, tym bardziej uchodziły one płazem. Taki schemat postępowania także można przełożyć na zachowanie większości kotów, mocno nieufnych wobec nieznajomych oraz bardziej pobłażliwych (choć oczywiście tylko do pewnego stopnia) w stosunku do swoich przyjaciół.

Beerus w dość krótkim czasie stał się dość istotną, choć przez cały czas pozostającą na dalszym planie, postacią całej sagi (taki stan rzeczy nie powinien nikogo dziwić – w końcu mamy tutaj do czynienia z bogiem zniszczenia). Z tego względu wspomniana wcześniej walka z Super Saiyaninem nie była ostatnią aktywnością Beerusa w całej historii Dragon Ball. Później m.in. brał on udział (na swój koci sposób) w treningu Goku i Vegety (walczącego z Sonem i miano najsilniejszego wojownika), spotkał się ze swoim dawno niewidzianym (i nieszczególnie lubianym) bratem bliźniakiem, Champą i wziął udział, jako główny motywator i kibic, w organizowanych przez niego turnieju sztuk walki oraz w meczu baseballowym, pomagał w zażegnaniu kryzysu związanego z zakłóceniami głównej linii czasowej oraz był zaangażowany w kompletowanie drużyny 7 Wszechświata, mającej wziąć udział w wielkim turnieju walki wszystkich wszechświatów, mającym decydować o ich istnieniu lub wymazaniu. W międzyczasie była okazja, aby dowiedzieć się m.in. tego, w jaki sposób można łatwo pokonać Beerusa, jaki prezent sprawił swojemu bratu czy też kim naprawdę jest Monaka, tajemniczy wojownik, który miał być najsilniejszą istotą (silniejszą nawet od Son Goku), z którą bóg zniszczenia kiedykolwiek walczył.

beerus i jego baseballowa druzyna

Beerus i jego drużyna przygotowują się do meczu baseballa.

Beerus, mimo że jest postacią, która powinna, z racji wykonywanych obowiązków, być przerażająca, to jednak wzbudza wiele sympatii. Pojawienie się go w opowieści pozwoliło jej wskoczyć na zupełnie nowy poziom, znacznie wykraczający poza wcześniejsze wyobrażenia. Inne wszechświaty i bogowie zniszczenia, potężni wojownicy czy też Król Wszystkiego – to tylko niektóre wątki, które mogły zaistnieć w świecie Dragon Ball dzięki pojawieniu się Beerusa. Chętnych do zapoznania się z jego losami kierujemy do mangi oraz anime „Dragon Ball Super”, bez problemu dostępnych w sieci.

Żródła zdjęć: